FORUM TELEWIZYJNE

Forum o telewizji i programach tv
It is currently November 21, 2008, 6:54 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 5 posts ] 
Author Message
PostPosted: 2003-12-19 22:14:04
Online
Registered User

Joined: 2003-12-19 22:14:04
> > > > > > Idą Świeta, a to oznacza że...
> > > > > >
> > > > > > Najpierw trzeba, kurwa, kupić prezenty. Oznacza to, że
będę
> > > > > > latał po sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z
> > > > > > obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś
pierdoły.
> > > > > > Co gorsza, wszystko już kiedyś komuś kupiłem.
> > > > > >
> > > > > > Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie
kupię
> > > > > > mu w tym roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic
> > > > > > ponad tekst na etykiecie półlitrówki. Ciocia Jadzia rok temu
> > > > > > ukontentowała się kremem nawilżającym, co go kupiłem z
> > > > > > przeceny, bo za tydzień kończył się termin ważności. W tym
roku
jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem
przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden
krem nie wygładzi, a po drugie, przecież nie wydam na
kosmetyki
> > > > > > całej kasy na Boże Narodzenie.
> > > > > >
> > > > > > I tak ze wszystkimi. Dziecko mordę drze o jakiś nowy program
> > > > > > komputerowy, choć i tak wiadomo, że przestanie się nim
zajmować
> > > > > > po 48 godzinach, bo każda gra jest dla niego za trudna,
> > > > > > Półmózg jeden. Żona będzie miała jak zwykle pretensje, że
> Kowalska
> > > > > > z jej biura dostanie coś ładniejszego. W rezultacie kupię
byle
> > > > > > co - jak co roku.
> > > > > >
> > > > > > Potem śledzik w pracy z ludźmi, których mordy są mi
> > > > > > nienawistne, i patrzenie na męki szefa, który życzy nam
dużo
> > > > > > pieniędzy, choć wszyscy wiedzą, że dopiero wtedy byłby
> > > > > > szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty
> > > > > > łańcuchem do komputera. Krwiopijca jeden. Potem wszyscy się
> > > > > > nawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny z
> > > > > > księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą
> > > > > > się jak króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w
> > > > > > dodatku żona będzie robić wymówki.
> > > > > >
> > > > > > Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak karpia, bo małżonka -
> > > > > > uważacie - wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może
patrzeć,
> > > > > > choć mnie męczy od 15 lat bez zmrużenia oka, garbata owca.
> > > > > > Przynieść i przystroić choinkę. Z dzieckiem, żeby miało
ciepłe
> > > > > > wspomnienia z dzieciństwa, a ono w dupie ma choinkę, mnie,
> > > > > > Boże Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny
> > > > > > może mieć jakiekolwiek wspomnienia?
> > > > > >
> > > > > > No i kolacyjka wigilijna.
> > > > > > Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem. Jedna wielka męka. Co
za
> > > > > > kutas wymyślił ten łzawy termin rodzinna wieczerza?
Przyjdą
> > > > > > wszyscy ci, od których na co dzień trzymam się z daleka
> > > > > > z dobrym skutkiem.
> > > > > >
> > > > > > Usiądziemy za stołem... A nie, pardon, najpierw prezenty!
> > > > > > Trzeba będzie się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że
ten
> > > > > > krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyków dopełniłby liczną
> > > > > > kolekcję podobnych gówien, gdybym oczywiście zawalił
> > > > > > szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego dnia wyrzucił
> > > > > > wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i jakieś
> > > > > > kosmetyki. Jakie - będę wiedział ostatniego dnia przed
Wigilią,
> > > > > > kiedy w pobliskim supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego
> > > > > > nie udało się upchnąć ludziom. Po prezentach się zacznie.
> > > > > >
> > > > > > Te same kretyńskie dowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, kurna,
ten
> > > > > > o gąsce Balbince. Wszyscy będą dokarmiać mojego psa po to,
> > > > > > żeby narzygał w nocy na pościel. Ciotka załzawi się po dwóch
> > > > > > godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i zacznie
> > > > > > płakać, jak to dobrze, że trzymamy się razem. Gówno prawda
> > > > > > akurat, co wykażą następne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy
> > > > > > się już, zacznie wyzywać swojego ślubnego od złamanych
chujów.
> > > > > > To oczywiście prawda, ale dlaczego popierać to
> > > > > > rzucaniem w niego salaterką po śledziach? Mniejsza o jego
> > > > > > mordę, ale ciotka nigdy nie trafia. Plama na wersalce
cuchnie
> > > > > > jeszcze przez dwa tygodnie po Wigilii.
> > > > > >
> > > > > > Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6-letnia latorośl
> kuzynostwa
> > > > > > z Lublina nie nawali w gacie w połowie kolacji i nie
> zakomunikuje o
> > > > > > tym
> > > > > > radośnie jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie
na
> > > > > > łeb ze stołu, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko muszę
przeżyć
> > > > > > debilne gadki o polityce, przy których wszyscy oczywiście
> > > > > > skoczą sobie do gardeł i na siebie się poobrażają. Na koniec
> > > > > > ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika na ścianę koło
swojego
> > > > > > fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni.
> > > > > >
> > > > > > A nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na
> > > > > > pasterkę, bo to religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt
nigdy
> > > > > > nie wyjaśnił, po nagłą cholerę tłuc się po nocy, żeby stać
na
> > > > > > mrozie w bezruchu przez godzinę czy więcej. Ciekawe, czy
moja
> > > > > > małżonka znowu wywinie orła na ryj na schodkach kościółka -
> > > > > > jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W
> > > > > > kościele, jeśli tam się dopcham, będzie cuchnąć jak w
gorzelni,
> > > > > > bo wierni tylko dlatego stoją na własnych nogach, bo za duży
> > > > > > tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktoś beknie albo puści
głośno
> > > > > > bąka, ale i tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy
> > > > > > drzemią na stojąco. Wracając trzeba tylko będzie uważać na
> > > > > > chłopców z osiedla, bo w Wigilię katolicka młodzież
szczególnie
> > > > > > lubi wpierdolić bliźniemu. Rok temu zglanowali wujka Edka,
ale
> > > > > > on chyba tego nie zauważył, bo był zalany w płaskorzeźbę.
> > > > > >
> > > > > > Wreszcie wychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania
drzwi
> > > > > > za ostatnim z tych troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w
> > > > > > moim świątecznym życiu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijają jak
z
> > > > > > bata strzelił, bo wielkimi krokami zbliża się kolejny
> > > > > > kretyński wynalazek - Sylwester.
> > > > > >
> > > > > > Ludzie! Kto to wymyślił?! Już od listopada ślubna wydala z
> > > > > > siebie idiotyczne pomysły, żeby pójść na jakiś bal.
Jakbyśmy
> > > > > > srali pieniędzmi... Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie
> > > > > > gorąco. A niech se włączy farelkę pod fikusem, będzie miała
> > > > > > tropiki w chałupie. I tak przecież skończy się na balandze u
> Witka.
> > > > > > Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo wszystkim się wydaje, że
> > > > > > to jakiś uroczysty dzień. Czyli żona najpierw puści w trąbę
pół
> > > > > > budżetu domowego na jakąś kieckę, w której wygląda jak
zwykle,
> > > > > > czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, że
za
> > > > > > to można by żywić jeden powiat w Somalii przez kwartał.
> > > > > >
> > > > > > Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja
wymyśliła,
> > > > > > że mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynarę,
> > > > > > co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy
postronek.
> > > > > > I tak mam przewagę, bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską
i
> > > > > > jazda, a małżonka kładzie sobie tapety tyle, że palec w to
> > > > > > wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii
Tutenchamona
> > > > > > zaraz przed konserwacją. I zajmuje ze trzy godziny.
Łazienka,
> > > > > > oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy mogą szczać
> > > > > > do zlewu, jak mają potrzebę, albo niech zdychają na uremię.
> > > > > >
> > > > > > U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś
> > > > > > nowego, na czym można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego
> > > > > > nie wyjdzie, bo chociaż Wituś ma dużą chałupę, to ryzyko za
> > > > > > duże. Zresztą każda kobitka jeszcze przed północą doprowadza
> > > > > > się do stanu, w którym wygląda jak kupa. W tym dniu trzeba
być
> > > > > > radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i ruszać
w
> > > > > > tany, nawet jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą
nikt
> > > > > > nie ma, za to wszyscy miotają się w konwulsjach i
> > > > > > po krótkim czasie cuchną, jak gdyby nie myli się z tydzień.
> > > > > > Baby w szczególności. Z facetami jest prostsza sprawa, bo
już
> > > > > > koło jedenastej są pijani w sztok i bełkoczą albo chcą
ruchać
> > > > > > wszystko, na co trafią w drodze do baru. O północy trzeba
> > > > > > obcałować wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy,
> > > > > > obłudnie życząc wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym
> > > > > > wtedy myślę, to żeby ich szlag trafił czym prędzej.
> > > > > >
> > > > > > Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu - rozmazane makijaże
> > > > > > kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka
walnie
> > > > > > mordą w sałatkę), śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani
> > > > > > klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywiście, nawalę się już przed
> > > > > > północą, żeby uniknąć konieczności odwożenia mojej
nawalonej
> > > > > > ślubnej do domu. I tak zakończę ten najgorszy okres w
roku...


--
Pzdr.
Dex


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-12-19 23:48:36
Online
Registered User

Joined: 2003-12-19 23:48:36
Dex wrote:
> > > > > > > Idą Świeta, a to oznacza że...

cholernie dlugie. cholernie stare. cholernie źle cytowane.


--
milego dnia
adam, gg# 402495


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-12-21 08:43:17
Online
Registered User

Joined: 2003-12-21 08:43:17
Pozwoliłem sobie na małą korektę tego tekstu, ale chyba warto było , bo to
coś z życia

Pzdr T

Użytkownik Dex napisał w wiadomości
news:brvpp0$cgu$1@nemesis.news.tpi.pl...
Idą Świeta, a to oznacza że... Najpierw trzeba, kurwa, kupić prezenty.
Oznacza to, że będę latał po sklepach, przepychał się przez spoconych
ludzi
z
obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. Co gorsza,
wszystko już kiedyś komuś kupiłem.
Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie kupię mu w tym
roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic
ukontentowała się kremem nawilżającym, co go kupiłem z przeceny, bo za
tydzień kończył się termin ważności. W tym
roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem
przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden
krem nie wygładzi, a po drugie, przecież nie wydam na całej kasy na Boże
Narodzenie.
I tak ze wszystkimi. Dziecko mordę drze o jakiś nowy program komputerowy,
choć i tak wiadomo, że przestanie się nim
zajmować Półmózg jeden. Żona będzie miała jak zwykle pretensje, że
Kowalska
z jej biura dostanie coś ładniejszego. W rezultacie kupię
byle co - jak co roku. Potem śledzik w pracy z ludźmi, których mordy są mi
nienawistne, i patrzenie na męki szefa, który życzy nam
dużo pieniędzy, choć wszyscy wiedzą, że dopiero wtedy byłby
szczęśliwy,
gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty
łańcuchem do komputera. Krwiopijca jeden. Potem wszyscy się nawalą jak
szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny z
księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą się jak
króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w
dodatku żona będzie robić wymówki. Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak
karpia, bo małżonka - uważacie - wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie
może
patrzeć, choć mnie męczy od 15 lat bez zmrużenia oka, garbata owca.
Przynieść i przystroić choinkę. Z dzieckiem, żeby miało
ciepłe wspomnienia z dzieciństwa, a ono w dupie ma choinkę, mnie, Boże
Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny
może mieć jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mać
ich w tę i z powrotem. Jedna wielka męka. Co
za kutas wymyślił ten łzawy termin rodzinna wieczerza?Przyjdą wszyscy
ci,
od których na co dzień trzymam się z daleka
z dobrym skutkiem. Usiądziemy za stołem... A nie, pardon, najpierw
prezenty! Trzeba będzie się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że
ten krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyków dopełniłby liczną kolekcję
podobnych gówien, gdybym oczywiście zawalił
szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego dnia wyrzucił wszystko do
śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i jakieś
kosmetyki. Jakie - będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią, kiedy w
pobliskim supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego
nie udało się upchnąć ludziom. Po prezentach się zacznie. Te same
kretyńskie dowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, kurna,
ten o gąsce Balbince. Wszyscy będą dokarmiać mojego psa po to, żeby
narzygał
w nocy na pościel. Ciotka załzawi się po dwóch
godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i zacznie płakać, jak to
dobrze, że trzymamy się razem. Gówno prawda
akurat, co wykażą następne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już,
zacznie wyzywać swojego ślubnego od złamanych
chujów. To oczywiście prawda, ale dlaczego popierać to rzucaniem w niego
salaterką po śledziach? Mniejsza o jego
mordę, ale ciotka nigdy nie trafia. Plama na wersalce cuchnie jeszcze przez
dwa tygodnie po Wigilii. Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6-letnia
latorośl
kuzynostwa z Lublina nie nawali w gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje
o tymradośnie jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie
na łeb ze stołu, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko muszę przeżyć
debilne
gadki o polityce, przy których wszyscy oczywiście skoczą sobie do gardeł i
na siebie się poobrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika
na ścianę koło swojego fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni.
A
nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo to
religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdy nie wyjaśnił, po nagłą
cholerę tłuc się po nocy, żeby stać na mrozie w bezruchu przez godzinę
czy
więcej. Ciekawe, czy małżonka znowu wywinie orła na ryj na schodkach
kościółka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W
kościele, jeśli tam się dopcham, będzie cuchnąć jak w gorzelni, bo wierni
tylko dlatego stoją na własnych nogach, bo za duży
tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka>,
ale i
tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco. Wracając
trzeba tylko będzie uważać na chłopców z osiedla, bo w Wigilię katolicka
młodzież szczególnie lubi wpierdolić bliźniemu. Rok temu zglanowali wujka
Edka,ale on chyba tego nie zauważył, bo był zalany w płaskorzeźbę.
Wreszcie
wychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych
troglodytów jest szczęśliwszą chwilą w moim świątecznym życiu. Kilka
dni
odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił, bo wielkimi krokami zbliża się
kolejny kretyński wynalazek - Sylwester.
Ludzie! Kto to wymyślił?! Już od listopada ślubna wydala z siebie
idiotyczne pomysły, żeby pójść na jakiś bal. Jakbyśmy srali
pieniędzmi...
Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie gorąco. A niech se włączy farelkę pod
fikusem, będzie miała tropiki w chałupie. I tak przecież skończy się na
balandze u Witka. Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo wszystkim się wydaje,
że to jakiś uroczysty dzień. Czyli żona najpierw puści w trąbę pół
budżetu
domowego na jakąś kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w worku
po
nawozach sztucznych. Ale cena taka, że za to można by żywić jeden powiat w
Somalii przez kwartał. Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja
ją wymyśliła, że mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie
marynarę,
co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy postronek. I tak mam
przewagę, bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i jazda, a małżonka
kładzie
sobie tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje
rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacją. I zajmuje ze trzy
godziny.Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy mogą
szczać do zlewu, jak mają potrzebę, albo niech zdychają na uremię. U Witka
ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym można by
oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaż Wituś ma dużą
chałupę, to ryzyko za duże. Zresztą każda kobitka jeszcze przed północą
doprowadza się do stanu, w którym wygląda jak kupa. W tym dniu trzeba być
radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i ruszać w tany, nawet
jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą nikt nie ma, za to wszyscy
miotają się w konwulsjach i po krótkim czasie cuchną, jak gdyby nie myli
się
z tydzień. Baby w szczególności. Z facetami jest prostsza sprawa, bo już
koło jedenastej są pijani w sztok i bełkoczą albo chcą ruchać wszystko,
na
co trafią w drodze do baru. O północy trzeba obcałować wszystkie te
oślinione i śmierdzące wódą mordy, obłudnie życząc wszystkiego
najlepszego,
choć jedyne, o czym wtedy myślę, to żeby ich szlag trafił czym prędzej.
Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu - rozmazane makijaże kobitek
(najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą w sałatkę),
śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja,
oczywiście, nawalę się już przed północą, żeby uniknąć konieczności
odwożenia mojej nawalonej ślubnej do domu. I tak zakończę ten najgorszy
okres w roku...

Pzdr T


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-12-22 17:34:37
Online
Registered User

Joined: 2003-12-22 17:34:37
Wielkie dzieki, mi sie nie chcialo.
Pzdr.
Dex

Użytkownik eltom napisał w wiadomości
news:bs3j11$9od$1@nemesis.news.tpi.pl...
| Pozwoliłem sobie na małą korektę tego tekstu, ale chyba warto było ,
bo to
| coś z życia
|
| Pzdr T
|


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-12-23 07:37:02
Online
Registered User

Joined: 2003-12-23 07:37:02
On Sun, 21 Dec 2003 08:43:17 +0100, eltom wrote:

>...ale chyba warto było , bo to coś z życia
^^^^^^^^^^^^^^^^
no to ci wspolczuje...

Andy


Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 5 posts ] 

Who is online

Users browsing this forum: Sulik,piotr ek, viktus@go2.pl,tomasz,majus74, 6 guests, Organizacja wesel Kolagen E-paso.pl ochrona cattalogga reddo tłumaczenia olsztyn randki trójmiasto przepisy kulinarne kanapy Objawy


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky Sticky
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group